Często słyszę słowa: „to pies rasowy, ale bez rodowodu”

– niestety jest to tylko pusty związek frazeologiczny. Z punktu widzenia prawa kynologicznego, pies bez rodowodu jest „kundlem” i jedyne zgodne z prawdą sformułowanie, jakie można użyć, to takie, że jest to pies „w typie rasy”.  Pies rasowy to pies, który odpowiada wzorcowi rasy, wiernie przekazuje swoje cechy potomstwu oraz ma udokumentowane pochodzenie. Wzorzec rasy jest ustalany przez poszczególne organizacje kynologiczne zrzeszające hodowców na danym terenie. W Europie najstarszą i największą organizacją kynologiczną jest FCI (Federation Cynologique Internationale), to FCI zrzesza poszczególne organizacje z różnych krajów i nadzoruje ich pracę. W Polsce jedyną organizacją podlegającą tej instytucji jest ZKwP. Związek Kynologiczny w Polsce, posiada prawo do wydawania metryk/rodowodów, organizacji wystaw, przyznawania uprawnień hodowlanych i tytułów psom rasowym. Oprócz tego nadzoruje pracę hodowlaną zrzeszonych hodowców, warunki utrzymania psów i prowadzenia hodowli.

W styczniu 2012 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt,

wg której zabronione jest rozmnażanie psów i kotów w celach handlowych, z wyjątkiem hodowli zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych. W błyskawicznym tempie powstała masa nowych stowarzyszeń, często bez osobowości prawnej, które przyjmują w swe szeregi psy bez udokumentowanego pochodzenia. Niestety, nowa Ustawa zmieniła bardzo dużo i to niestety na niekorzyść kupujących. Ciężko odnaleźć się  w gąszczu Fundacji i Stowarzyszeń, których nagle wiele pojawiło się na polskim rynku. Bez przewodnika i pomocy ciężko odnaleźć się w natłoku internetowych ogłoszeń. Warto jednak dodać, że stowarzyszenie może założyć… każdy. Wystarczy (zgodnie z prawem) 7 osób, niekoniecznie znających się na kynologii. Faktem jest, że obecnie wg polskiego prawa mogą sprzedawać szczenięta, mogą drukować „metryczki” i „rodowody”,  które nie stanowią żadnego dowodu  pochodzenia psa, nie jest dokumentem uprawniającym do rejestracji psa w Związku, udziału w wystawach, dalszej hodowli.   Zakładający takie stowarzyszenia, a niestety także i nieświadomi nabywcy  pokazują, że nie mają pojęcia czym jest rodowód. Do takich stowarzyszeń często zapisywane są psy wyeliminowane z hodowli pod egidą ZKwP

A poniżej kilka najczęściej używanych „argumentów” w pseudohodowlach:
  • Piesek nie ma rodowodu bo jest 5, 6 czy któryś z miotu. Istna bzdura od wielu lat w ZKwP wszystkie szczenięta z miotu otrzymują rodowód. Każdy miot urodzony zgodnie z wymogami otrzymuje metryki;
  • Po co psu rodowód skoro przyszły właściciel nie zamierza jeździć na wystawy?  Rodowód nie jest tylko papierkiem.  Jest potwierdzeniem pochodzenia, zapisem przodków i ich osiągnięć, badań, wyszkolenia.  Jego posiadanie nie zobowiązuje nikogo do wystawiania psa czy do dalszej hodowli. Mówiąc więcej – nie wszystkie psy rodowodowe są przeznaczone na wystawy i do hodowli.
  • Szczeniak jest bez rodowodu ale po rodowodowych rodzicach.  Nasuwa się pytanie dlaczego ktoś kupił psy z rodowodem a ma szczenięta bez niego?  Najczęściej ci rodowodowi rodzice nie uzyskali uprawnień hodowlanych w ZKwP (albo ich eksterier był niewystarczający do przejścia wystaw, albo zdrowie czy psychika wykluczyły psa z dalszej hodowli).
  • Szczenię ma rodowód nowej organizacji, ale rodzice są kupieni z rodowodami ZKwP. Dlaczego nie kontynuowano hodowli pod egidą FCI? Może psy nie spełniły wymogów ZKwP, a może były kupione jako pety i nigdy nie miały być rozmnażane. Może mają jakieś ciężkie wady, a może pseudohodowcy wygodniej było kryć sukę nie przestrzegając żadnych regulaminów.
  • Psy nie jeździły na wystawy bo nie chcemy ich męczyć! Jako wieloletni wystawca mogę wszystkich zapewnić, że większość psów traktuje wystawy jak każdą inną formę spędzania czasu i pracy ze swoim właścicielem. Psy dobrze socjalizowane i odpowiednio wcześnie wprowadzone w ten świat najczęściej bardzo dobrze znoszą atmosferę wystawową, a nawet ją lubią. Oczywiście zdarzają się jednostki oporne na wszelkie formy współpracy ze względu na specyfikę rasy,  ale nawet wówczas przebrnięcie przez 3 wystawy organizowane w najbliższej okolicy nie jest rzeczą niemożliwą. Dla wielu osób wystawy stały się prawdziwą pasją i sposobem na spędzanie wolnych weekendów w gronie rodziny, przyjaciół i ukochanych psów.
  • Psa z rodowodem trzeba rejestrować narażając się na dodatkowe koszty. Kolejna bzdura, psa z rodowodem (a raczej metryką) nie trzeba wcale rejestrować jeśli nie zamierza się go wystawiać i rozmnażać. Metryka, na podstawie której (za pośrednictwem najbliższego oddziału ZKwP) wystawia się  rodowód jest ważna przez całe życie psa. Podobnie jest z rodowodem  raz wydany jest ważny już zawsze. Kupno psa z metryką urodzeniową, a co za tym idzie z rodowodem, nie zobowiązuje przyszłego nabywcę do niczego. Ten dokument jest niczym innym jak gwarancją pochodzenia psa, że do rozmnażania użyto psy rasowe, posiadające uprawnienia do reprodukcji, o cechach typowych dla rasy.
Jeśli komuś wydaje się, że hodowca zarabia kokosy na rozmnażaniu zwierząt jest błędzie. Jest to ciężka praca wymagająca olbrzymiego poświecenia, nakładu pracy i odpowiedzialności.

Hodowca musi zakupić sukę, bądź też zostawić sobie ze swojego miotu. W obu przypadkach jest to wydatek finansowy okupiony sporym ryzkiem, gdyż nie wiadomo, czy dany osobnik w przyszłości będzie mógł być psem hodowlanym. Cena za szczenię jest zbliżona co ceny jaką płacisz teraz, a często też dużo wyższa w przypadku importów. Przez pierwsze 2-3 lata jest to ciągła inwestycja w niewiadome. Są to koszta związane z wyżywieniem, opieką weterynaryjną, szkoleniem, wystawami i formalnościami dotyczącymi uzyskania uprawnień hodowlanych. Są to koszta liczone nie w setkach, a w tysiącach złotych.

Następne olbrzymie wydatki zaczynają się w momencie, kiedy planujemy miot. Kontrolne badania weterynaryjne, koszty związkowe związane z uzyskaniem pozwolenia na krycie, wyjazd na krycie (podróż i hotele), wynagrodzenie dla właściciela reproduktora. Jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. Dochodzi do tego dalej prowadzenie suki w ciąży, zmiana żywienia, wizyty u weterynarza, czasem badania, aż do porodu (możliwa także cesarka). Po szczęśliwym rozwiązaniu hodowcę czeka kolejna tura opłat związanych z przeglądem miotu i wydaniem dokumentów dla rodziców i szczeniąt przez ZKwP. Do tego dochodzi opieka weterynaryjna, szczepienia, czipowanie, karmienie malców specjalistyczną karmą, czas spędzony na pielęgnacji, opiece i socjalizacji szczeniąt. Przygotowanie wyprawek, a potem opieka na suką w okresie poszczenięcym.

U hodowcy płacimy więc za zwierzę rasowe

(co jest potwierdzone dokumentem, a nie tylko obiecane bez żadnych konsekwencji), prawdopodobnie zdrowe (zaszczepione, odrobaczone, pochodzące od zdrowych rodziców), dobrze odżywione, a dzięki dłuższemu kontaktowi z matką oraz rodzeństwem zsocjalizowane i lepiej rozwinięte.

Jeżeli koniecznie chcesz uniknąć dużego wydatku i uważasz, że pies z dobrej hodowli jest dla ciebie za drogi, zamiast szukać zwierzaka u pseudo-hodowców rozejrzyj się w schroniskach.

PAMIĘTAJ KUPUJESZ PSA NA 12-18 LAT!